101!

instagram.com/winewithbicycle/

Jakiś czas temu zorientowałam się, że zawody rowerowe mogą być świetnym źródłem zdobywania nowych butelek. Problem w tym, że aby wejść w ich posiadanie trzeba stanąć na podium, a ja na zawodach bywa, a i owszem, ale tylko w roli kibica. Jednak dla chcącego nic trudnego. 12-godzinną podróż piętrowym FlixBusem, w którym woń toalety jest tak intensywna, że odlicza się minuty do kolejnego postoju, można porównać do intensywnego maratonu. A ja taki maraton zaliczyłam dwa razy. W drodze na ProWein do Dusseldorfu i z powrotem. Ale warto było. Taki wysiłek musiał być doceniony i nie mogło się zatem obyć bez trofeum. I to wyjątkowego! Ale zacznę od początku.

Prawie rok temu postanowiliśmy z Fabianem, że objedziemy Sycylię na rowerach. Cóż, biorąc pod uwagę moją kondycję, mogliśmy objechać tylko jej część, uparłam się jednak, że wjadę na Etnę. Ale czas to zweryfikował, a raczej zweryfikowały to moje nogi, więc podjazd Fabian musiał zrobić sam. Ja oczywiście również wjechałam, tyle, że autobusem, który dojeżdża aż do Rifugio Sapienza. Tam można rozpocząć wejście, albo wjechać wyciągiem. Dokładny opis wejścia na wulkan pomijam, mimo, że był bardzo ekscytujący i polecam go każdemu. Był śnieg, był wiatr i były piękne widoki. I zapach siarki też był. Polecam gorąco. Co do samej Sycylii, mam nieco mieszane uczucia. Oczywiście natura jest piękna, tylko te śmieci… Nie da się ukryć, że jest to dość uboga część Włoch. No i hotele. A raczej ich brak. Pojechaliśmy na przełomie października i listopada, więc spodziewaliśmy się, że baza noclegowa będzie skromniejsza niż w sezonie, ale nie przypuszczałam, że aż tak. Nie było może jakiś dramatów, nigdy nie szukaliśmy noclegu dłużej niż godzinę, ale po całodniowej jeździe, poszukiwania były frustrujące. Trzeba to zatem wziąć pod uwagę przy ewentualnym planowaniu wyjazdu poza sezonem, a także fakt, że wtedy działają na Sycylii wyłącznie bed&breakfast. A co dobrego? Cukiernie! ❤ Mnóstwo cukierni, które wyglądają jak z obrazka. I kawa i pizza! Mmmmniam! Z czystym sumieniem mogę polecić, a nawet zachęcić do wybrania się na Wyspy Eolskie. ❤ Są piękne! Tylko niech Wam nie przyjdzie do głowy zażywać kąpieli w siarkowym błocie – zapach starego jaja utrzymuje się na ciele przez kolejne 3 dni. Ah, i na wyspie, oczywiście Palermo. Jeżeli już tam traficie odnajdźcie ciasną uliczkę, wypełnioną sklepami rowerowymi! Palermo to największe miasto na Sycylii i prawdopodobnie jedno z najbardziej różnorodnych w całych Włoszech. Jest to miejsce pełne kontrastów. Znaleźć tam można także dużo pozostałości Arabskich. Na targowiskach można poczuć się tak, jakbyśmy przenieśli się na inny kontynent. Z kolei barokowe kościoły i pałace mogą być stawiane na równi z największymi dziełami sztuki spotykanymi w miastach takich jak Genua, Florencja czy Rzym.

Wróćmy jednak z powrotem, na drugą stronę wyspę, do Etny. Jak już wspomniałam do Rifugio Sapienza dojeżdża autobus z dworca w Katanii. Samo wejście nie jest aż takie łatwe. Główną przeszkodą jest „wmordę wind” wiejący w zasadzie z każdej strony. Warto się jednak przemęczyć i nie korzystać z terenowych autobusów. Po zejściu jest gdzie odpocząć, w jednej z kilku restauracji. I teraz przechodzę do sedna! Po zejściu z wulkanu, przyszedł czas na herbatę w Ristorante La Cantoniera. Miłe miejsce, można kupić pamiątki, napić się czegoś i poczekać na autobus. I można także znaleźć ją! Stoi na półce ubrana cała na różowo ( ona, bo to Astoria ).

Nie miałam nawet odwagi, żeby o nią prosić. Stwierdziłam, że wszystko przyjdzie w swoim czasie. Żałuję tylko, że nie dowiedziałam się, skąd w restauracji wzięła się ta butelka.Zakładam jednak, że nie ma w tym nic głębszego, jak fakt, że po zakończeniu 4 etapu Giro w 2017 roku, właściciele restauracji dostali ją jako podziękowanie za catering. 

teambahrainmerida.com

Astoria jest partnerem bądź sponsorem długiej listy wyścigów m.in. Tirreno Adriatico, Milano Torino, Giro Rosa i wielu, wielu innych. Wino musujące, którym kolarze świętują na podium Giro d’Italia od 2012 roku, to również prosecco marki Astoria. W zeszłym roku natomiast Astoria podpisała oficjalną umowę z zespołem BAHRAIN MERIDA Pro Cycling, który debiutował w World Pro Tour. Zespół o wielkich ambicjach z międzynarodowym personelem (27 zawodników i 40 zawodników z 12 różnych krajów) i absolutną gwiazdą jak Vincenzo Nibali. To dzięki spotkaniu włoskiego kolarza z Jego Wysokością Szejkiem Naserem, ten ostatni postanowił stworzyć nowy zespół. 

Astoria zasłynęła w krajach arabskich stworzeniem bezalkoholowego Zerotondo 9.5. Dlaczego 9,5? Ponieważ fermentuje powoli w temperaturze 9,5°C, co pozwala zachować wszystkie drobne owocowe aromaty i smaki. Także Israel Cycling Academy ogłosił, że Astoria Wines jest ich najnowszym partnerem. Niedawny wybór partnerstwa z Israel Cycling Academy ma globalny cel marketingowy – duch braterstwa ze wszystkimi ludźmi, bez barier, bez względu na rasę, religię czy kulturę.

Założona w 1987 roku, przez braci Paolo i Giorgio Polegato, Astoria oferuje pełną gamę win, w tym różne prosecco. Część prowincji Treviso, z której pochodzi Astoria to jeden z najpiękniejszych regionów winiarskich we Włoszech. W czterdziesto-akrowej winnicy rosną różne odmiany winogron, a klimat w tej pagórkowatej okolicy jest idealny do produkcji win.

Rejon ten nazywany jest  Wenecją Euganejską, krainą dawnych tradycji winiarskich, która dziś we Włoszech może pochwalić się produkcją win DOC. Wina produkowane w tym regionie charakteryzują się nie tylko różnorodnością, ale także wysoką jakością. Znaczna część regionu Veneto, ze względu na swoje cechy klimatyczne i morfologiczne, jest strefą uprawy doskonałych winogron. Obszary uprawy winogron znajdują się zarówno na płaskim terenie, bardzo bogatym w cieki wodne, jak i na pagórkowatych obszarach, które mają łagodny klimat i żyzną ziemię.

Astoria sprzedaje wina we własnym „Val De Brun Estate” w Refrontolo, w samym sercu strefy DOCG Conegliano – Valdobbiadene. Zdobyła także wiele nagród w Stanach Zjednoczonych, Chinach i oczywiście w Europie, na przykład prestiżowy Wielki Złoty Medal na Międzynarodowym Konkursie Winiarskim Vinitaly w Weronie. Wina Astoria można znaleźć także w ekskluzywnych restauracjach, winiarniach, barach i w niewielkiej miejscowości Susegana, gdzie także znajduje się sklep firmowy, oraz na podiach największych wyścigów, i na tym się skoncentruję.

instagram.com/astoria_wines/

Tegoroczna butelka Giro ma taki sam design co zeszłoroczna, ponieważ entuzjaści jazdy na rowerze przyzwyczaili się do rozpoznawania jej konkretnego, rzeźbionego kształtu. Nie zabrakło symbolicznego różu i graficznego symbolu linii mety, która w tym roku będzie miała miejsce w Rzymie. Koloseum często jest elementem wyścigów rowerowych, a to startuje spod niego Granfondo Roma, a  to finiszować będą pod nim zawodnicy Giro. Astoria stworzyła także wersję poświęconą Izraelowi, w którym rozpoczął się 101 wyścig, ale niestety nie posiadam jej.

Astoria „Giro d’Italia 2018” Cuvee Extra Dry to wytrawne wino musujące. Bąbelki uzyskuje się dzięki produkcji metodą Charmat. Ten sposób produkcji wina jest znany także jako „metoda włoska”, „metoda Martinottiego” lub „metoda prosecco” ze względu na jej powszechne wykorzystanie w produkcji najpopularniejszych bąbelków Italii. Została opatentowana w 1895 roku przez dyrektora instytutu badawczego z Asti – Federico Martinottiego.

„Giro d’Italia 2018” Cuvee Extra Dry ma bladą, słomkowożółtą barwę z perłowym połyskiem. Zapach jest delikatnie owocowy, z kwiatową nutą. To bardzo harmonijne prosecco  będzie idealne jako aperitif, doskonale pasuje do ryb, skorupiaków, białych mięs i świeżych serów.

Winogrona: 100% Prosecco (lub Glera)
Zawartość alkoholu: 11% obj.
Zawartość kwasów: 5,50 – 6,50 gramów / litr
Zawartość cukru: 13,50 – 14,50 gramów / litr
Region: Wenecja Euganejska
Obszar produkcji: Prowincja Treviso
Wysokość n.p.m.: 150 m
Winnice: ukierunkowane na wsch.-zach. i płn-płd.
Gęstość: około 4000/4500 winorośli na hektar i średni wiek około 8-12 lat
Średnia wydajność 2,5 – 3 kg na wino, równa 110/130 kwintali na hektar ( Co ciekawe na wyrób wina, polscy producenci zebrali 8093,36 kwintali winogron. )
System hodowlany: Sylvoz
Temperatura serwowania: 6°C – 8°C

A teraz o samym Giro…

Tegoroczne Giro rozpoczęło się w Izraelu. Po raz pierwszy poza Europą. I po raz pierwszy Izrael jest gospodarzem, tak dużego wydarzenia sportowego. Dlaczego i jak do tego doszło, możecie przeczytać poniżej.

Godzenie z sobą przeciwieństw wydaje się być wpisane w naturę Giro. Wyścig, powołany do życia w trakcie długotrwałego procesu budowania włoskiego państwa, miał być jednym ze sposobów realizacji idei, wyrażonej jeszcze u jego zarania przez premiera Sardynii, Massimo d’Azeglio: „Włochy już powstały. Teraz pora stworzyć Włochów”. Na początku XX wieku, formalnie zjednoczony kraj wciąż składał się odległych od siebie i nierzadko rywalizujących – gospodarczo, kulturalnie i światopoglądowo – regionów: stosunkowo bogatej północy i ubogiego południa. Pomysł, by te podziały zespoić za pomocą wydarzenia sportowego, musiał się na początku wydawać szalony, ale ostatecznie nietrudno dziś jeszcze usłyszeć opinię, że sport, a Giro d’Italia w szczególności, dla Włoch i Włochów zrobiły więcej, niż Garibaldi, który zjednoczył kraj pod wspólną flagą.

Samo powołanie do życia wyścigu Giro d’Italia nie było w istocie ideą polityczną, ale wynikiem konkurencji, toczonej przez wydawców na rynku prasowym. Przykład francuskiego dziennika „L’Auto”, organizatora Tour de France, oraz wielu innych gazet, stojących za rozgrywanymi na przełomie XIX i XX wieku wyścigami, rozpalał również wyobraźnię wydawców we Włoszech. Idea zorganizowania wielkiego wyścigu, którego trasa wiodłaby przez całe Włochy powstała w mediolańskiej redakcji „La Gazetta dello Sport”, gdy jej naczelny Tullo Morgagni usłyszał o podobnym pomyśle, nad którym pracowała ekipa konkurencyjnego dziennika „Corriere della Sera”. Morgagni wykazał się jednak znacznie większą determinacją i – co ciekawe – udało mu się nawet nakłonić „Corriere” do finansowego wsparcia nowo powstałej imprezy.

Od początku swojego istnienia Giro d’Italia naznaczone było rywalizacją skrajności. W pierwszej edycji, która wystartowała 13 maja 1909 roku na starcie stanęli obok siebie zarówno doświadczeni już wówczas kolarze, jak i wielu ubogich amatorów, skuszonych perspektywą nagrody już za samo ukończenie liczącego ponad 3000 kilometrów wyścigu. Było to zadanie ekstremalnie trudne, zwłaszcza dla nieposiadających żadnego zaplecza technicznego amatorów, odpoczywających pod gołym niebem przed kolejnymi etapami, wiodącymi wyboistymi drogami i liczącymi nierzadko ponad 300 kilometrów. Pragnienie nagrody i sławy były niejednokrotnie silniejsze od obaw, towarzyszących temu wyzwaniu.

Emocje Włochów, którzy rywalizację na trasie śledzili w codziennych gazetach, rozpalała walka między przedstawicielami ubogiego południa i bogatszej północy, przedstawicieli terenów wiejskich i mieszkańców wielkich miast, a nawet – w okresie większego zaangażowania Włoch w aktywności militarne – reprezentantów wojska i tworzących się wówczas u boku rowerowych manufaktur zawodowych drużyn. Przez wiele dziesięcioleci Włosi wylegali w maju na ulice miast, by wspólnie kibicować swoim faworytom, a ta kolarska namiętność osiągnęła swoje apogeum w latach 40., gdy rywalizowali z sobą dwaj kolarze, przez wielu uważani do dziś za najwybitniejszych: Gino Bartali i Fausto Coppi.

Różniło ich wszystko. Bartali, pochodzący z małej wioski pod Florencją, przywiązany do tradycji, skromy, choć gadatliwy (a często też wybuchowy) i bardzo religijny, oraz Coppi – zawsze elegancki, niemal wyniosły, reprezentujący wielkomiejski styl i będący na cenzurowanym wśród wielu konserwatywnych Włochów, z powodu rozwodu, który uważano wówczas za obyczajowy skandal. Ich niezwykła rywalizacja przeszła do historii kolarstwa, z pozoru dzieląc kibiców na „Bartalistów” i „Coppistów”. Ale w istocie nie było wówczas we Włoszech nikogo, kogo nie emocjonowało by Giro i fenomenalna walka, którą toczyli ci dwaj herosi. W tej walce wykuło się wszystko, z czego znamy również dzisiejszych Włochów: bezgraniczne oddanie swojemu idolowi, a jednocześnie miłość do całej dyscypliny i szacunek dla rywalizacji. W późniejszych latach Giro miało jeszcze kilka takich duetów: Giuseppe Saronni i Francesco Moser, Gilberto Simoni i Roberto Caruso. Dla tych emocji Włosi do dzisiaj z zapałem śledzą relacje z tego najtrudniejszego z Wielkich Tourów, przez wielu uważanego również za najciekawszy, a każdego roku wzdłuż trasy Giro d’Italia staje przeszło 12 milionów kibiców, obserwujących tę rywalizację na żywo.

Na pierwszy rzut oka Izrael z Włochami historycznie łączy tylko jedno podobieństwo: proces budowania i umacniania kraju w jednym i drugim przypadku był mozolny i długotrwały. Izraelczycy właśnie celebrują 70. rocznicę utworzenia Państwa Izrael, ale wydaje się, że ten proces wciąż jest niedokończony – czy to przez niejasny status Jerozolimy jako stolicy kraju (placówki dyplomatyczne większości państw zlokalizowane są w Tel Awiwie, z uwagi na nie uznawane przez Izrael plany utworzenia w Wschodniej Jerozolimie stolicy Autonomii Palestyńskiej), czy to przez rozmaite konflikty z arabskimi sąsiadami, w które od wielu lat Izrael jest zaangażowany. Choćby z tych powodów pomysł organizacji właśnie w tym miejscu Wielkiego Startu Giro d’Italia wydawał się mocno kontrowersyjny i budził wiele emocji i głosów sprzeciwu. Jest jednak kilka powodów, dla których ta idea wydaje interesująca.

Władze Izraela nie znają problemu, z którym borykali się Włosi od momentu koronacji Wiktora Emanuela II na króla zjednoczonych Włoch. Nikt tu nie musiał „tworzyć Izraelczyków”, bo Izrael powstał na fundamencie ich niezwykle silnej tożsamości, przywiązania do tradycji, wielowiekowej historii i religii. Ale obecne władze kraju zdają też sobie sprawę, że w świecie, w którym zacierają się wszelkie granice, tożsamościowe paliwo w jakimś stopniu prędzej czy później się wypali, a obywatele będą się jednoczyć wokół innych wartości.

Jedną z nich jest sport, wbrew pozorom silnie zakorzeniony w nowoczesnej tradycji żydowskiej i rozwijany przede wszystkim przez powstałe na początku XX wieku związki sportowe: Maccabi i Hapoel. Najpopularniejszymi dyscyplinami sportowymi są od wielu lat piłka nożna oraz koszykówka, choć reprezentanci Izraela mają w swoim dorobku również medale olimpijskie w żeglarstwie, kajakarstwie i judo, a od 20 lat regularnie występują również podczas zimowych igrzysk. Szybko tutaj popularyzują się też sporty masowe: w marcowym maratonie i towarzyszących mu biegach na krótszych dystansach w Jerozolimie wzięło udział ponad 35 tysięcy uczestników, w tym ponad 4-tysięczna grupa biegaczy z zagranicy. I sporo się tutaj inwestuje w infrastrukturę rowerową, w ramach której powstaje blisko 1200-kilometrowa sieć zróżnicowanych tras rowerowych, pozwalających na przemierzenie rowerem całego kraju, od Wzgórz Golan na północy, po Eilat na południu.

Mimo licznych inwestycji w infrastrukturę tradycja zawodowego uprawiania kolarstwa w Izraelu buduje się dopiero od niedawna: w 2015 roku powołano do życia pierwszą profesjonalną grupę kolarską: Israel Cycling Academy, zaliczaną obecnie do dywizji UCI PRO Continental. Ale pomimo krótkiej historii fundament, na którym została zbudowana ta grupa, jest mocno osadzony w pamięci o wydarzeniach sprzed ponad 80 lat. Izrael spłaca bowiem pewien dług wdzięczności: wobec kolarstwa, wobec Giro i wobec wspomnianego już wcześniej Gino Bartalego.

Zanim rozpoczęła się jego epicka batalia z młodszym o pięć lat Coppim, Bartali miał już na swoim koncie liczne zwycięstwa w wyścigach klasycznych, był dwukrotnym mistrzem Włoch, zwyciężył w Tour de France oraz dwukrotnie w Giro d’Italia. W momencie wybuchu II wojny światowej miał już status absolutnego mistrza, uwielbianego przez Włochów. W pewnym sensie był nietykalny, co pozwoliło mu nadal bez większych przeszkód trenować, trzymając się nieco na uboczu polityki i wojennej zawieruchy.

Ale utrzymanie formy nie było jedynym celem morderczych treningów, podczas których zdarzało mu się przejeżdżać ponad 300 kilometrów. Wiele lat po wojnie, dopiero u schyłku życia Bartalego (zmarł w roku 2000 w wieku 86 lat), światło dzienne ujrzał fakt, że podczas tych treningów szmuglował we wsporniku siodełka dokumenty, wykorzystywane później do ratowania żydowskich rodzin. Dzięki jego ryzyku i poświęceniu (ukrywał również Żydów we własnym domu) wolność odzyskało około 800 osób, którym udało się za pomocą przemyconych dokumentów pokonać granicę między nazistowską północą i będącym pod kontrolą aliantów południem Włoch.

W 2012 roku Gino Bartali został uhonorowany przez instytut Jad Waszem tytułem „Sprawiedliwego wśród Narodów Świata”, a utworzona trzy lata później grupa Israel Cycling Academy przyjęła go za swojego patrona. Grande Partenza, czyli Wielki Start Giro d’Italia w Jerozolimie to również wyraz hołdu i pamięci o wielkim włoskim sportowcu i wielkim człowieku. W przeddzień startu Giro d’Italia, kolarze Israel Cycling Academy wezmą udział w symbolicznej przejażdżce po Jad Waszem i w ceremonii nadania Bartalemu honorowego obywatelstwa Izraela.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego Giro wystartuje w Jerozolimie, po raz pierwszy w swojej historii opuszczając Europę. Najbardziej oczywisty: promocja. Ale nie chodzi tylko o to, by przyciągnąć tu jeszcze większe rzesze turystów, na co dzień licznie odwiedzających tereny Ziemi Świętej. Celem jest zbudowanie wizerunku nowoczesnego państwa, w którym toczy się normalne, codzienne życie.

Sylvan Adams, pochodzący z Kanady 58-letni potentat w branży nieruchomości, będący jednym z głównych architektów Wielkiego Startu w Jerozolimie, problem charakteryzuje następująco: „Z jakiegoś powodu normalne życie nie jest wystarczająco interesującą historią, którą można by opowiedzieć światu. Świat woli mówić o konfliktach i terroryzmie, ale to jest bardzo, bardzo mała część życia w Izraelu. Dlatego posługuję się frazą „Normalny Izrael” – piękny kraj o starożytnym dziedzictwie i nowoczesnych miastach, ciepłych morzach i życzliwych ludziach”. I rzeczywiście: Izrael jest niezwykle nowoczesnym i szybko rozwijającym się krajem, jednym z największych na świecie centrów technologicznych i wielkim placem budowy, na którym powstają nowoczesne biurowce i osiedla. Ale patrząc z perspektywy religijnych i politycznych konfliktów ze światem arabskim, często trudno tę nowoczesność i otwartość dostrzec.

Marzeniem Adamsa, który sam jest przykładem człowieka podejmującego decyzje na przekór powszechnym stereotypom (do Izraela przeprowadził się z Kanady ledwie kilka lat temu), jest zbudowanie wizerunku kraju gościnnego i otwartego. Sam bardzo kosmopolityczny skład drużyny Israel Cycling Academy, zbudowanej z przedstawicieli aż 16 krajów, w którym znalazło się kilku krajowych mistrzów (Estonii, Łotwy, Meksyku, Namibii i oczywiście Izraela) jest znakomitym przykładem tego sposobu myślenia: budowania wartości i atrakcyjności oraz łączenia pod wspólnym szyldem różnorakich doświadczeń, zdobytych w innych miejscach. Na tego typu współpracy opiera się w znacznym stopniu szybki rozwój całego kraju.

Żadne wydarzenie nie nadaje się do pokazania uroków kraju tak bardzo, jak przemierzający setki kilometrów wyścig kolarski. Tym bardziej, że często jego trasa wiedzie bocznymi drogami, przez małe miejscowości i mniej ruchliwe przedmieścia dużych miast, tylko startując lub finiszując w miejscach najlepiej znanych szerokiej publiczności. Będziemy więc mieli rzadką okazję zobaczenia Izraela i poznania Izraelczyków z zupełnie innej strony.

101. edycja Giro d’Italia rozpocznie się w piątek, 4 maja w Jerozolimie, niespełna 10-kilometrową jazdą indywidualną na czas. Drugiego dnia zobaczymy płaski, 167-kilometrowy etap z Hajfy do Tel Awiwu, a w dzień trzeci: pofałdowany i długi, bo 229-kilometrowy odcinek z Beer Szewy do Eilatu. Wyścig przemierzy więc znaczną część Izraela, dając kibicom okazję nie tylko do sportowych emocji, ale również do lepszego poznania tego gościnnego miejsca.

Grande Partenza Giro d’Italia poza włoskimi granicami nie zdarzy się po raz pierwszy, bowiem tradycja organizowania startów wielkich wyścigów w innych miejscach sięga połowy lat 50. XX wieku i była w wielu przypadkach bardzo ściśle związana z rozmaitymi procesami integracyjnymi w Europie, lub budowania relacji Włochów z sąsiadami. Giro w swojej historii startowało już w Holandii, Danii, Grecji, Irlandii Północnej, czy w maleńkim księstwie San Marino. O organizację Wielkiego Startu w 2018 roku ubiegała się również Polska. Po raz pierwszy jednak wyścig opuszcza granice Europy. W każdym razie te geograficzne, bo przecież sportowo Izrael jest już od dawna znacznie bliżej Europy, a izraelskie drużyny od lat biorą udział w europejskich rozgrywkach. Teraz te granice złamie również kolarstwo – sport, który w istocie rzeczy żadnych granic nie uznaje.*

*Sport.pl Giro d'Italia. Wyścig nieoczywistości Mariusz Czykier 01.05.2018 22:59
Więcej: http://www.sport.pl/kolarstwo/56,64993,23346334,giro-d-italia-wyscig-nieoczywistosci.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s